Fitoterapia jest szybko rozwijającą się dziedziną medycyny akademickiej opartą na dowodach płynących z badań naukowych oraz na wieloletnich doświadczeniach pracy nad substancjami roślinnymi i lekami ziołowymi.

Niestety, jej potencjał nadal nie jest wystarczająco wykorzystywany, a nierzadko zdarza się, że jest lekceważony. Niepokojące zjawisko niedoceniania fitoterapii obserwuje się zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Pacjentom brak wiedzy na temat możliwości stosowania preparatów pochodzenia roślinnego. Wiele osób krępuje się zapytać o nie lekarza lub farmaceutę. Tym bardziej, że nie każdy lekarz potrafi doradzić w tym zakresie.

Jedną z przyczyn pomijania fitoterapii w procesie leczenia, jest obowiązujący w Polsce model kształcenia lekarzy. Zakres programu studiów wydziałów lekarskich akademii medycznych nie obejmuje przedmiotów z dziedziny leku roślinnego. Kładzie on nacisk na nowe zdobycze nauk biologicznych (biologia molekularna, genetyka), chemicznych (chemioterapia) oraz nowe techniki diagnostyczne. W Polsce praktycznie nie ma placówek medycznych, które zajmując się leczeniem, stosują fitoterapię w szerokim zakresie. W dalszym ciągu brakuje też ośrodków specjalizujących się w badaniach klinicznych leku roślinnego. Jest to konsekwencją wielu lat zaniedbań związanych z rozwojem fitoterapii jako nowoczesnej gałęzi nauk medycznych. 

 


Problem ten dotyczy uczelni medycznych na całym świecie. Warto zwrócić uwagę, że polskie prawodawstwo stosunkowo późno zajęło się tym segmentem rynku farmaceutycznego. Fitoterapia do niedawna należała do dziedzin pozostających bez jakichkolwiek regulacji prawnych. W 2001 r., po raz pierwszy w historii, wprowadzono do prawa farmaceutycznego definicję roślinnego produktu leczniczego. 

Rozwój fitoterapii powinny wspierać autorytety środowiska medycznego, ze względu na skuteczność i bezpieczeństwo stosowania oraz szeroką dostępność leków pochodzenia roślinnego. Jedynym sposobem zdobycia uznania lekarzy dla efektów leczniczych fitoterapii wydaje się być przedstawianie im wyczerpujących i rzetelnych informacji o lekach roślinnych. Działania te powinny być połączone ze zmianą systemu kształcenia lekarzy specjalistów oraz dynamicznym rozwojem badań fitochemicznych, farmakologicznych oraz badań klinicznych leków roślinnych. Tylko wtedy możliwe będzie zerwanie z tkwiącym w świadomości Polaków stereotypem fitoterapii jako działalności znachorów czy szarlatanów.


„Nie bójmy się pytać swojego lekarza o terapię lekiem roślinnym. Jeżeli stosujemy taką terapię, koniecznie poinformujmy o tym. Rozwój badań nad substancjami aktywnymi wchodzącymi w skład roślin leczniczych sprawia, że leki roślinne są coraz skuteczniejsze. Mogą więc wchodzić w interakcję z lekami syntetycznymi.”